Zorac Karer. Karahundż (Karahunj, Karahunge)

Znajduje się w południowo-wschodniej Armenii, w odległości około 200 km od Erywania; 4 km od niewielkiego miasta Sisjan. Zajmuje obszar około 7 hektarów na pagórkowatym, wyżynnym terenie, położonym na wysokości 1,7 tys. m n.p.m.

karahunj

Turyści w Karahundż to rzadki widok

Nazwa Karahundż pochodzi od dwóch ormiańskich słów: kara – kamień i hundż (huncz) – głos, dźwięk, echo. Zwolennicy niesamowitych teorii dopatrują się związku ze słynnym Stonehenge, którego nazwa miałyby znaczyć dokładnie to samo i pochodzić z Armenii! Argumentują, że w języku angielskim brak słowa henge, a wzięło się po prostu ze skopiowania ormiańskiego hundż. Ciągnąc tę teorię dalej można by powiedzieć, że Karahundż jest o około 4 tys. lat starszy od swojego angielskiego odpowiednika!

Znane też jest jako Zorac (Zorats) Karer, czyli „kamienie mocnych” lub „kamienie pełne mocy”.

menhiry_karahunge

Grupa menhirów w Karahundż

To dość tajemnicze miejsce. Trudności napotykamy już na etapie zbierania podstawowych informacji. Nie jest ich zbyt wiele, a jak już to bywają sprzeczne. Bardzo szybko można się zorientować, że świat nauki podzielony jest w opiniach. Co zatem możemy powiedzieć o Karahundż?

Jest to zespół ponad dwustu bazaltowych kamieni – w literaturze przedmiotu najczęściej pojawia się liczba 223. Mają one formę menhirów, czyli częściowo obrobionych skalnych bloków. Największe sięgają prawie 3 metrów wysokości i mogą ważyć do 10 ton. Część z tych bloków (znalazłem dane mówiące o przedziale od 55 do 85 kamieni) ma otwory o średnicy od 4 do 5 cm. To właśnie one są przedmiotem największych sporów. Według niektórych badaczy mogły służyć jako przyrządy astronomiczne – do obserwacji położenia słońca, księżyca i gwiazd. Zgodnie z tą teorią Karahundż byłby najstarszym na świecie obserwatorium astronomicznym – datowanym na VI tysiąclecie przed Chrystusem!

Ta interpretacja zyskała uznanie rządu Armenii. W 2004 roku, uchwałą Parlamentu nadano temu miejscu nazwę „Obserwatorium Karahundż”.

W 2000 r. zespół archeologów z Uniwersytetu Monachijskiego opublikował efekty swoich badań, które podważały teorię astronomiczną. Zdaniem niemieckich naukowców miejsce to jest nekropolią z czasu epoki średniego brązu i żelaza. Następnie, w okresie grecko-rzymskim znajdować się tu miał obóz uchodźców wojennych. Kamienie, które dziś możemy oglądać, pierwotnie wykorzystywane w roli nagrobków, następnie miały stać się fragmentami umocnień obronnych.

Miejsce to odwiedzamy po drodze do Goris i Górskiego Karabachu. Łatwo tu dojechać, Karahundż leży niedaleko trasy M-2. Na chwilę trzeba zjechać z głównej drogi, a później jeszcze przejść kilkaset metrów polną ścieżką. Zauważalny jest brak jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej (toalety, kawiarni, etc.). W 2013 r. w szczerym polu stał tylko niewielki barak,  pełniący rolę sklepiku z pamiątkami, zresztą bardzo słabo zaopatrzonego. Nagrodą za taki stan rzeczy jest możliwość delektowania się tym miejscem w samotności. Z rzadka tylko spotkać można tu jakiegoś turystę. Będąc tam ostatnio podziwiałem Karahundż w towarzystwie pasterza i stadka owiec.

Wycieczka do Armenii. Zobacz Karahundż na własne oczy!

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Areni. Najstarsza na świecie winiarnia

Południowy Kaukaz robi wielką turystyczną karierę. W Polsce bardziej popularna jest Gruzja i to właśnie przede wszystkim z Gruzją kojarzy nam się wino. Tymczasem wiele do powiedzenia ma tu również Armenia. Przynajmniej jeśli chodzi o światową historię tego trunku. Wszystko na to wskazuje, że właśnie terytoria Gruzji i Armenii są obszarem na którym narodziła się umiejętność wytwarzania wina. Na ten temat zobacz też: Enoturystyka, wino i podróże: Armenia, Gruzja…

Areni kościół

Kościół w Areni. XIV wiek. Dzieło słynnego Momika

W odległości 120 km od Erywania znajduje się niewielka miejscowość Areni. Dziś jest to ormiańskie centrum upraw winorośli. Ostatnie odkrycia archeologiczne pokazały, że tutejsza ludność zajmowała się tym już 6 tys. lat temu! W grocie nieopodal wsi znaleziono dobrze zachowane pozostałości pojemników na wino i prasy do wyciskania winogron. Żadne inne miejsce na świecie nie może poszczycić się tak wczesnymi świadectwami. Odkryta infrastruktura pokazuje, że wino wytwarzano tu na duża skalę.

Areni, grota 1

Grota 1 w Areni. Zachowane elementy winiarni sprzed 6 tys. lat!

Zatrzymujemy się tu na degustacje. Turyści mogą spróbować różnych gatunków ormiańskiego wina, również z popularnych tu owoców granatu. W miejscowości jest kilka większych, profesjonalnych winiarni. Corocznie hucznie obchodzony jest festiwal wina. Równolegle do tego przemysłowego nurtu, miejscowa ludność wytwarza wino domowymi sposobami. Sprzedawane jest następnie na przydrożnych straganach rozlane do butelek po coca-coli.  Kupują je turyści, ale przede wszystkim przejeżdżający tędy kierowcy ciężarówek z Iranu. Jeśli już zatrzymamy się przy takim straganie spytajmy też o mocniejsze trunki. Można nabyć dobrej jakości okowitę z brzoskwiń i moreli – okolice góry Ararat są ojczyzną tych owoców, stąd przywędrowały do Grecji razem z żołnierzami Aleksandra Wielkiego.

Areni festiwal wina

Święto wina w Areni

W Areni znajduje się również bardzo cenny zabytek z okresu średniowiecza. Jest to kościół z 1321 roku. Zdobią go płaskorzeźby wykonane przez Momika, wybitnego architekta, rzeźbiarza i ilustratora działającego na tym obszarze na przełomie trzynastego i czternastego stulecia. Największym dziełem Momika jest znajdujący się w odległości ok. 10 km od Areni, zespół klasztorny Norawank (Noravank).

Tekst: Krzysztof Matys

Wycieczka do Armenii.

Wycieczka Gruzja – Armenia.

Świątynia w Garni

Armenia ma wspaniałe zabytki. Znamienite pod wieloma względami. Niektóre są bardzo stare i tajemnicze jak grupa menhirów Karahundź (Karahunge, Zorac Karer). Inne zachwycają swoją architekturą. Do tej grupy zaliczają się przede wszystkim zabytki sakralne. Na tym blogu poświęciliśmy im sporo uwagi. Polecam Chor Wirap i Norawank.

armenia_garni

Świątynia w Garni

Zupełnie innego rodzaju zabytkiem, ale również bardzo interesującym jest świątynia w Garni. Ktoś, kto trafia tu pierwszy raz ma prawo być zaskoczony.  Skąd taka budowla w tej części świata?! Przecież to nie Rzym. To Armenia, gdzieś daleko na Wschodzie.

Pochodząca z I wieku świątynia przypomina ateński Partenon. Tyle, że wzniesiono ją nie z białego marmuru, ale z miejscowego ciemnego bazaltu. Gdyby nie ten materiał, to mogłaby stanąć w jakimkolwiek mieście nad Morzem Śródziemnym.

Najprawdopodobniej była poświęcona bogu Mitrze. Kult Mitry przywędrował do Armenii z Indii (przez Persję), a następnie stał się popularny w całym śródziemnomorskim świecie. Synkretyzm religijny był z ważną cechą świata antycznego. Wyprawa Aleksandra Wielkiego połączyła różne kultury.

Garni jest jednym ze świadectw pokazujących miejsce Armenii w starożytnym świecie. Tu dochodziło do połączenia Wschodu z Zachodem.

armenia_garni_km_travel

Świątynia w otoczeniu pozostałości innych budynków

Historia tego zabytku jest dość złożona. W publikacja na temat Armenii znaleźć można różne wersje. Zaczyna się już od kontrowersji na temat daty wzniesienia budynku. Dominika Izdebska-Długosz w przewodniku „Armenia” (wydawnictwo Księży Młyn, 2008) na stronie 144 zamieszcza informację, że świątynia została zbudowana w drugiej połowie I w. p.n.e. Nieco niżej dodaje, iż część badaczy uważa, że budowla jest trochę późniejsza i pochodzi z 175 r. n.e. i powstała nie jako świątynia, ale grobowiec jednego z rzymskich dostojników. Tymczasem najszerzej przyjęta wersja głosi, że zabytek powstał w I wieku, ale naszej ery. Wzniósł go Tirydates I, władca, który przyjął koronę z rąk cesarza Nerona. W tym celu udał się do Rzymu, a na drogę powrotną przydzielono mu rzymskich specjalistów, którzy mieli zbudować świątynię ku czci boga Mitry. Tłumaczyłoby to tak daleko idące antyczne wpływy.

Zachowała się inskrypcja z 77 roku informująca, że Tirydates zbudował tu pałac dla królowej oraz odbudował cytadelę.

Nie jest też jasne w jaki sposób zabytek przetrwał czasy niszczenia pogańskich świątyń. Już na początku IV wieku Armenia stała się chrześcijańskim krajem (pierwszym w świecie!). Pogańskie przybytki burzono, a na ich gruzach budowano kościoły. Obiekt w Garni jest jedynym, który przetrwał. Dlaczego? Być może zadecydowała wola rodziny królewskiej. Znajdująca się tuż obok letniego pałacu świątynia zmieniła swoje przeznaczenie. Jak mówią źródła, nazwana została „domem chłodu”. Położona na cyplu, nad przepaścią, dawała uczucie ulgi w najbardziej upalne dni. I może dlatego nie została zburzona.

Restauracja z widokiem na świątynię w Garni

Restauracja z widokiem na świątynię w Garni

W bardzo specyficzny sposób przetrwała też czasy islamskiej okupacji. Armenia leży w  specyficznym miejscu. I to właśnie geografia decydowało o trudnej historii kraju. Przez kilka stuleci rywalizowały o te tereny trzy mocarstwa: Turcja, Persja i Rosja. Kraj był areną wielu krwawych i wyniszczających wojen. Okupujący go muzułmanie dokonywali dużych zniszczeń. Trudno założyć, że oszczędziliby pogańską świątynię. Na szczęście runęła w 1679 roku, w trakcie jednego z większych trzęsień ziemi. Bezładna sterta bloków z kamienia nie zwracała uwagi. Tak przetrwała do połowy XX wieku. Wtedy to, już w ramach ZSRR, odrestaurowano zabytek. Dziś sprawia imponujące wrażenie!

Dotrzeć tu łatwo, to tylko 30 km od Erywania. Zazwyczaj wycieczkę łączy się z pobliskim klasztorem Geghard. Zwiedzaniu Garni towarzyszy charakterystyczna muzyka sącząca się z poustawianych w ogrodzie głośników. To duduk – tradycyjny instrument ormiański. Prosty flet, który wszedł na salony.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Wycieczka Gruzja – Armenia.

Noratus (Noraduz)

Armenia ma wiele magicznych miejsc. Noratus jest jednym z nich. We wsi o takiej właśnie nazwie znajduje się wyjątkowy cmentarz. Znajdziemy tu rewelacyjnie zachowane i pięknie zdobione kamienne nagrobki oraz wieńczące je chaczkary.

Noratus Armenia Krzysztof Matys

Noratus. Fot. Krzysztof Matys

To największe skupisko chaczkarów w całej Armenii. Jest ich tu niemal tysiąc! Najstarsze pochodzą z X wieku. Te najbardziej okazałe, wspaniale dekorowane „kamienną koronką” datowane są na XII – XIII w.

Noratus nie należy do najczęściej odwiedzanych miejsc. Leży nieco na uboczu, nad jeziorem Sewan. Żeby tu dotrzeć trzeba zboczyć z popularnych  tras. Z tego powodu tylko wyjątkowe wycieczki mają to miejsce w swoim programie.

Noratus najłatwiej włączyć do programu na trasie między południowo-wschodnią Armenią a jeziorem Sewan. Z Goris (klasztor Tatew, najdłuższa linowa kolejka świata, Górski Karabach) jechać trzeba przez przełęcz Selim (2410 m n.p.m.). Jeśli natomiast podróżujemy nad Sewan z Erywania, to przed głównym zabytkiem regionu, czyli klasztorem Sewanawank, należy zjechać w bok i nadłożyć kilka godzin drogi.

Według jednej z ormiańskich opowieści chaczkary pomogły uratować mieszkańców wsi. W okresie średniowiecza, w czasie jednego z okrutnych mongolskich najazdów, krzyże ubrano tak by przypominały żołnierzy. Zbliżający się wróg, w przekonaniu, że czeka na niego spory oddział wojska, wycofał się bez walki.

Nie tylko chaczkary zasługują na uwagę. Piękne są również płaskorzeźby na nagrobkach. Wiele z nich w szczególny sposób upamiętnia pochowane tu osoby. Przedstawione są okoliczności śmierci, jak w przypadku młodej pary zamordowanej przez najeźdźców w trakcie uczty weselnej (to świadectwo tragicznej historii tych ziem) lub przedmioty i narzędzia pracy kojarzone z daną osobą.

Bardzo pomocne są tutejsze dzieci. Znają wiele historii i chętnie pokazują miejsca z nimi związane. Warto skorzystać z ich pomocy szczególnie jeśli mamy niewiele czasu.

Wycieczki do Armenii

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Hajastan

Stosowana w języku polskim nazwa nie ma nic wspólnego z tym jak swój kraj określają miejscowi. Dla Ormian ich ojczyzna to Hajastan, a nie Armenia!

hajastan

flaga i herb Armenii (Hajastanu)

Skąd się to wzięło? Zazwyczaj mechanizm jest prosty. Ze zjawiskiem tym mamy do czynienia w przypadku wielu państw. Bywa, że nazywamy jakiś kraj używając określenia ukutego kiedyś przez sąsiadów lub najeźdźców, nie przejmując się tym, jak swoją ojczyznę nazywają miejscowi. I tak, na przykład Gruzja to Sakartwelo, a Indie to Bharat.

W pełnym dumy, starożytnym rodowodzie Ormian znajdujemy pogląd iż przodkiem narodu był Hajk, prawnuk Jafeta, syna Noego (jak wiemy słynna arka osiadła na wznoszącej się w centrum ormiańskich ziem górze Ararat). Stąd właśnie Ormianie określają siebie terminem Hajer, a kraj Hajastan. Znawca i miłośnik Kaukazu, Wojciech Górecki, pisał, że w historii Ormian są odpowiedzi, nie ma pytań. Nie drąży się tematów, nie próbuje sprawdzać. Niczego nie poddaje się w wątpliwość. Dlatego zupełnie spokojnie i bez cienia wątpliwości w małym muzeum przy katedrze w Eczmidzynie eksponowana jest… deska z arki Noego.

Pomnik Hajka w Erywaniu. Hajk uważany jest za protoplastę Ormian. Według Księgi Rodzaju był prawnukiem Noego.

Pomnik Hajka w Erywaniu

Z historycznego punktu widzenia rzecz oczywiście wygląda nieco inaczej. Mamy kilka teorii. Część badaczy uważa, że nazwa Haj, Hajk i Hajastan pochodzi od nazwy Chajasa. W ten sposób hetyckie źródła z II tys. p.n.e. nazywają państwo położone wokół jeziora Wan (dziś to terytorium Turcji). Po upadku tego organizmu politycznego wyrosło tu potężne państwo Urartu (IX – VI w p.n.e.). Jedna z nadgranicznych prowincji Urartu zamieszkiwana była przez Aramejczyków. I dlatego sąsiadujący z nią Persowie i Medowie zaczęli używać określenia Armenia.

Po raz pierwszy w źródłach historycznych nazwa Armenia (w formie Armina) pojawia się w dokumentach perskich z czasów Dariusza I (przełom VI i V w p.n.e.). Herodot, ojciec historiografii (V w p.n.e.) zamiennie używa określeń Armenia i Urartu. Nazwą Armenia posługuje się też Ksenofont. I tak, ze świata kultury antycznej do języków europejskich weszła właśnie ta forma.

A przylatujący do Erywania turyści zaskoczeni mogą być, że znaleźli się w Hajastanie.

Podobnie jest z Górskim Karabachem. Dla miejscowych region ten to Arcach. I trzeba pamiętać żeby nazywać go Górskim, a nie Górnym. Ta druga forma jest błędna, powstała w wyniku omyłkowego tłumaczenia z języka rosyjskiego. I prawie zdołała się zadomowić w języku polskim. Tak to, w fascynujący sposób toczy się historia nazw państw i regionów, w tym ziem zamieszkałych przez Ormian.

Wycieczki do Armenii i Górskiego Karabachu.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Chaczkary

Są ich dziesiątki tysięcy, nie ma dwóch jednakowych, a każdy z nich jest dziełem sztuki. Słowo chaczkar znaczy „kamień – krzyż”.

chaczkary eczmiadzyn

Chaczkary w Eczmiadzynie

Są chyba najważniejszym materialnym wyrazem ormiańskiej kultury. Znajdziemy je nie tylko w Armenii, ale też wszędzie tam, gdzie mieszkają Ormianie. Popularne wśród bardzo licznej diaspory, dziś często stawiane są w rocznicę rzezi Ormian dokonanej u schyłku pierwszej wojny światowej w Turcji.

W ormiańskiej tradycji funkcjonuje przekonanie, że drzewo  krzyża na którym umarł Chrystus zakwitło (lub zostało oplecione kwitnącą roślinnością). Stąd na kutych w kamieniu chaczkarach tyle ornamentyki. Bogate wzornictwo odzwierciedla żywe gałązki rośliny, a sam wzór nazywany bywa kwitnącym krzyżem.

chaczkar chrystus

Wyjątkowy chaczkar z przedstawieniem postaci Chrystusa, Amenapyrkicz – XIII wiek

Więcej o chaczkarze Amenapyrkicz.

Charczkary fundowano z różnych okazji i powodów. Chronić miały przed klęskami żywiołowymi. Wznoszono je z okazji ukończenia ważnej budowy, ale też w intencji powodzenia konkretnego przedsięwzięcia. Wmurowywano je w ściany kościołów i ustawiano na rozstajach dróg. Kute w kamieniu płyty z wizerunkiem krzyża i wplecionymi w ornamentykę inicjałami zmarłego kładziono na grobach. Wierzono, że kolejne pokolenia, stąpając po nich i  zacierając wzór na kamieniu, wymazują grzechy zmarłego. Stąd mamy tak dużo chaczkarów przy wejściu do grobowców oraz na terenie kościołów i monastyrów.

Pierwsze chaczkary powstawały w IV wieku. Miały symbolizować zwycięstwo chrześcijaństwa nad wcześniejszymi religiami. Ich forma została zaczerpnięta ze starożytnej steli i obelisku, powszechnie wykorzystywanych w różnych kulturach tej części świata, a w przedstawieniach, obok krzyża, wykorzystywano również przedchrześcijańskie motywy, takie jak słońce i księżyc. Bogata ornamentyka, w której naczelne miejsce zajęła winorośl, pojawiła się później. Złoty okres zdobnictwa chaczkarów to wiek XIII i XIV. Wtedy sztuka ta rozwinęła się tak dalece, że krzyże przyjęto nazywać kamiennymi koronkami. Wykonano ich wtedy olbrzymią ilość (najczęściej podawaną liczbą jest 100 tys. sztuk!), do naszych czasów zachowało się około 40 tys. Kres świetności przyszedł z zabójczymi dla całego regionu Południowego Kaukazu, najazdami Tamerlana. Po tym okresie sztuka tworzenia chaczkarów nigdy już nie osiągnęła poziomu z XIII i XIV wieku.

chaczkar kamienna koronka

Kamienna koronka

 

W ciągu ostatnich kilku lat chaczkary ufundowano również w Polsce. Zobaczyć je możemy w Krakowie (obok kościoła św. Mikołaja, ul. Kopernika 9), Wrocławiu (przy placu Dominikańskim), Elblągu (przed kościołem pw. Bożego Miłosierdzia) i Gdańsku (przy kościele św. Piotra i Pawła).

chaczkary armenia tatew

Chaczkary wmurowane w ścianę klasztoru Tatew

Wycieczki do Armenii.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Boże Narodzenie

W Armenii obchody Bożego Narodzenia (Surb Cnund) rozpoczynają się 5 stycznia. Dzień ten jest odpowiednikiem polskiej Wigilii. Głównym religijnym wydarzeniem jest wieczorne nabożeństwo, w trakcie którego wierni zapalają świece. Po mszy przyniosą je do domów. Światło to symbolizuje gwiazdę betlejemską, która wskazywała miejsce narodzin Jezusa.
Po powrocie z cerkwi wierni siadają do świątecznej kolacji. Na stole pojawia się ryba, pilaw (płow) i wino.

Tego dnia Ormianie witają się słowami: „Chrystus się narodził i nam się objawił. Dla was i dla nas to radosna nowina”. A odpowiedź brzmi: „Błogosławione narodziny Chrystusa”.

6 stycznia we wszystkich ormiańskich kościołach odbywają się bożonarodzeniowe nabożeństwa. Najbardziej uroczysta liturgia odprawiana jest w Eczmidzynie przez zwierzchnika Kościoła ormiańskiego. Po mszy katolikos święci wodę na pamiątkę chrztu Jezusa w rzece Jordan. Wierni zabierają tę wodę do domów i traktują jako szczególny dar, wykorzystywany na przykład jako remedium dla chorych.
W Armenii dzień Chrztu Pańskiego obchodzony jest jednocześnie z Bożym Narodzeniem! Inaczej niż w wielu innych prawosławnych kościołach.

7 stycznia, obchodzony jest dzień pamięci o zmarłych.

Duduk

Każda osoba zainteresowana Armenią, prędzej czy później, musi trafić na tę muzykę. Ciepłe, nosowe brzmienie, trochę przypominające saksofon. To duduk. Prosty instrument, który Ormianom wystarcza za całą orkiestrę. Czasem usłyszeć można go w towarzystwie dwustronnego bębna, przypominającego indyjski dhol.

duduk, armenia

Duduk

Duduk wygląda jak flet prosty. Składa się z dwóch części: korpusu wykonanego z drewna moreli (sezonowanego nawet 25 lat!) oraz trzcinowego stroika. W sumie to bardzo prosty instrument. Popularna ludowa fujarka, która weszła na salony.

Duduk jest tak stary jak Armenia. Zrósł się kulturą kraju tak mocno, że dziś jest jednym z podstawowych elementów narodowej dumy. Stąd też, chociażby krótki pokaz gry na tym instrumencie jest  zalecanym punktem w programie wycieczki do Armenii, a płyty z taką muzyką są częstym turystycznym zakupem.

Na Zachodzie spopularyzowany został przez Jivana Gasparyana, niekwestionowanego mistrza gry na duduku (Spotykamy dwie formy zapisu imienia mistrza: Jivan oraz Djivan). Tą drogą tradycyjna ormiańska muzyka trafiła do Hollywood. Wykorzystano ją między innymi w ścieżkach dźwiękowych filmów  ”Ostatnie kuszenie Chrystusa”, „Gladiator” i „doktor Żywago”, a Gasparyan zasłynął współpracą z takimi osobistościami muzyki jak  Sting, Peter Gabriel, Brian May i Lionel Richie.

Duduk w „Gladiatorze”

O tym muzyku mówi się, że nie wiadomo czy duduk stał się sławny dzięki niemu czy on dzięki dydukowi.

Alicia Keys & Jivan Gasparyan – A Woman’s Worth

Instrument taki lub podobny spotykany jest również w tradycyjnej, ludowej muzyce Gruzji, Azerbejdżanu oraz Turcji, a nawet na Bliskim Wschodzie i Bałkanach, ale nigdzie nie zyskał takiego znaczenia i artystycznego poziomu jak w Armenii. Ciekawostką są kwestie nazewnictwa. Najprawdopodobniej ormiański duduk został zaczerpnięty z języka tureckiego (düdük jako wyraz dźwiękonaśladowczy), ale dziś w języku tureckim instrument ten nazywa się balaban (tak samo w Azerbejdżanie). W Gruzji to duduki. Stąd już bardzo blisko do słowiańskiej dudy. W polskiej ludowej gwarze dudka to piszczałka. Tak jak we fragmencie kolędy: Pacholęciu w dudki zagrajmy i na piszczałeczkach rozweselajmy.

Jivan Gasparyan na Warszawskim Festiwalu Skrzyżowanie Kultu, wrzesień 2012. Zobacz

Góra Ararat (Masis)

Wiele miejsc i rzeczy nosi tę nazwę. Restauracje, pensjonaty, hotele, bary, sklepy, kluby… Najsłynniejszy trunek to też Ararat. Tam, gdzie są Ormianie (a stanowią liczną diasporę w Rosji, USA, Iranie, Francji i na Bliskim Wschodzie) jest też Ararat. W takiej czy innej postaci. Dlatego w tytule postu konieczne było doprecyzowanie – chodzi o szczyt.

Najważniejszy dla wszystkich Ormian, znajduje się w samym centrum godła Armenii, ale za to poza granicami kraju – na terytorium Turcji. Podobno był o to spór, przynajmniej taką dykteryjkę opowiadają Ormianie. Z pretensjami wystąpić miała Turcja. Dopytywano dlaczego rząd w Erywaniu jako symbolu kraju używa Araratu, góry, która przecież nie leży na jego terenie. Podobno zasugerowano, że lepiej będzie jak Armenia zrezygnuje z tej symboliki. Odpowiedź z Erywania była prosta i pouczająca. Turcja na fladze ma księżyc, a ten przecież do Turcji nie należy.

Ararat. Klasztor Khor Wirap

Widok na Ararat z okolic klasztoru Chor Wirap

Jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy herb państwa odnosi się do obszaru leżącego poza jego granicami. Świadczy o znaczeniu, jaki Ararat odgrywa w tradycji Ormian. Widoczny jest z wielu miejsc w kraju, nawet ze stołecznego Erywania. Najlepiej z okolic klasztoru Khor Virap (Chor Wirap). Tam panorama jest wręcz urzekająca. Olbrzymia góra pojawia się nagle, wyrasta z płaskiego jak stół terenu. Dolną partię krajobrazu stanowią zielone pola winnic, środkową surowa, kamienna architektura monastyru, a reszta należy już do Araratu. Dominuje, zwycięża, podporządkowuje sobie wszystko. Trudno się dziwić, że wywarł aż tak duży wpływ na rozwój wierzeń i tradycji tych terenów. Czczony był już w czasach przedchrześcijańskich. Później stał się bardzo ważnym punktem na mapie wszystkich religii uznających Stary Testament. To tu miała osiąść arka Noego. Przekonanie, że to ta góra odegrała taką rolę w historii ludzkości, zadomowiło się w Europie w okresie średniowiecza, m.in. za sprawą Marco Polo. Zostało upowszechnione, dystansując inne, potencjalne lokalizacje.

Góra z innej perspektywy. Fot. K. Matys

Góra z innej perspektywy. Fot. K. Matys

W muzeum przy katedrze w Eczmiadzynie znajduje się deska z arki Noego. Niewielki kawałek drewna, obok grotu włóczni, którą przebito bok Jezusa, stanowi największą relikwię Kościoła ormiańskiego. Skąd się tu wzięła? Biskup Jakub, późniejszy święty, miał przez całe życie prosić Boga o możliwość ujrzenia arki. Już jako wiekowy człowiek podjął próbę wejścia na Ararat. Trudna wspinaczka była ponad siły starca. Wyczerpany wędrówką zapadł w głęboki sen. Wtedy miał widzenie. Anioł zwrócił się do niego: Jakubie, Pan wysłuchał twoich próśb. To, co znajdziesz w tym miejscu, jest częścią arki. Weź to i nie wspinaj się dalej. Po przebudzeniu ujrzał pod stopami kawałek drewna.

W Armenii używana jest też lokalna nazwa góry – Masis.

Ararat jest wygasłym wulkanem. Składa się z dwóch szczytów. Większy ma 5137 metrów wysokości, leżący obok Mały Ararat już tylko 3896 m n.p.m. Odległość między dwoma wierzchołkami Araratu wynosi 12 km!

Najwyższa góra znajdująca się na terytorium dzisiejszej Armenii (50 km od Erywania) to Aragac (Aragats) – 4095 m n.p.m. Jest to jednocześnie najwyższe miejsce w paśmie Małego Kaukazu.

Więcej informacji na temat Armenii

Wycieczka do Armenii.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Ormiańskie trunki

Armenia jest ciekawym krajem dla miłośników wysokich gatunkowo i oryginalnych alkoholi. Na wycieczkach traktujemy je jako element miejscowej kultury. Turystom stwarzamy możliwość spróbowania tego, co najciekawsze i obecne w ormiańskiej tradycji.

Kraj znany jest z przedniej jakości koniaku*. Szczególnie warte polecenia są te występujące pod nazwą Akhtamar, marki Ararat. W trakcie pobytu w stołecznym Erywaniu można urządzić zwiedzanie wytwórni tych alkoholi. Zakłady produkujące słynny koniak założone zostały już w 1887 roku.

Armenia brendy i tutowka

Oryginalnym trunkiem jest tutowka. To destylat z owoców morwy o mocy powyżej 50 proc. Niepowtarzalny smak i obecność niemal w każdym ormiańskim domu sprawia, że spróbować choć odrobinę trzeba koniecznie. Mieszkańcy Armenii uważają, że niewielkie spożycie tutowki każdego dnia ma właściwości zdrowotne. Słynna długowieczność mieszkańców Górskiego Karabachu tłumaczona jest właśnie powszechnym tam zwyczajem picia tutowki. Co ważne, wielokrotnie spotkałem się z opinią miejscowych, że nadużywać tego trunku absolutnie nie wolno. Kto pije zbyt wiele, nie szanuje alkoholu, a tutowaja wodka na szacunek zasługuje.

Koniak, który ma 70 lat. Cena: ok. 15 tys. zł!

Koniak, który ma 70 lat. Cena: ok. 15 tys. zł!

Odwiedzając Armenię spotkacie Państwo tutowkę w różnych postaciach. Gościnni Ormianie poczęstują trunkiem domowej roboty. Taką właśnie można też nabyć na straganach czy w restauracjach. Rozlewana jest wówczas do plastikowych butelek. W sklepach kupić można tutowkę w eleganckich, szklanych opakowaniach. Godny polecenia jest trunek marki Arcach, 3 lata dojrzewający w drewnianych beczkach.

Okowita domowej roboty jest specjalnością Armenii. Poza wspominaną wyżej tutowką poczęstują nas tu także kiziłem, czyli bimbrem z owoców derenia. Na pewno warto spróbować też destylatu z moreli i brzoskwini. Szczególnie ten ostatni jest niesamowicie aromatyczny i bardzo przyjemny w smaku. Najlepszy do kupienia na straganach we wsi Areni (okolice klasztoru Norowank).

Armenia, owoce granatuOczywiście w tej kulturze obecne jest wino. Tereny dzisiejszej Armenii i Gruzją są ojczyzną wina.

Najprawdopodobniej właśnie tu udomowiono winogrona i nauczono się wytwarzać ten trunek. Na ten temat zobacz też: Enoturystyka: Armenia, Gruzja…

Ciekawostką jest wino z granatów. Owoce granatu są symbolem Armenii, jesienią swym kolorem pięknie ozdabiają ogrodowe krzewy i stragany.

* Na rynku zachodnim wytwórnia Ararat sprzedaje swoje trunki jako brandy. W Armenii i w Rosji funkcjonują jako koniak.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Wycieczki do Armenii