Lawasz. Ormiański chleb na liście UNESCO

Cienki placek, coś pomiędzy opłatkiem, a naleśnikiem. Wypiekany w tondirze – piecu o owalnym kształcie, najczęściej zagłębionym w podłodze. W Armenii takie piece znajdują się w przydomowych ogrodach, w altankach lub budynkach gospodarczych. Turyści mogą zobaczyć je w niektórych restauracjach.

Turystka z płatem świeżo upieczonego lawaszu

Turystka z płatem świeżo upieczonego lawaszu

Lawasz wypieka się z niekwaszonego ciasta zrobionego z mąki pszennej, wody i soli. Ciasto najpierw  rozwałkowuje się, a następnie kręcąc w dłoniach rozciąga do grubości kartki papieru. Cieniutki placek nakłada się na formę przypominającą poduszkę i jednym wprawnym ruchem przylepia do rozgrzanej wewnętrznej ścianki pieca. Chleb znajduje się w środku ledwie przez chwilę. Dzięki temu, że lawasz jest bardzo cienki, piecze się w ekspresowym tempie.

Zobacz jak wypieka się lawasz na filmie z Armenii.

Chleb i piec, w którym się go wypieka, są mocno zakorzenione w ormiańskiej kulturze. Kiedyś, w tradycyjnych, wiejskich społecznościach funkcjonowały nawet śluby tondirowe. Para młoda trzykrotnie obchodziła piec i całowała jego brzeg. To wystarczyło, by stać się małżeństwem. Do dziś lawasz używany jest w ceremonii zaślubin (panna młoda ma przerzucony przez ramię specjalnie na tę okoliczność upieczony chleb).

W piekarni. W prawym dolnym rogu znajduje się tondir - tradycyjny piec

W piekarni. W prawym dolnym rogu znajduje się tondir – tradycyjny piec

W latach 30. XX wieku Armenię odwiedził Mieczysław Lepecki, oficer i adiutant Piłsudskiego. Z wyprawy tej pozostawił książkę „Sowiecki Kaukaz”. Pisze w niej o dużym szacunku jakim Ormianie darzą piec. Przywołuje ludowe powiedzenie, według którego tondir lepszy od cerkwi, bo karmi, ogrzewa i oczyszcza.

Ormiańskie przysłowie mówi, że pierwsza miłość jest jak lawasz, zbyt niecierpliwa i gorąca – bywa, że chleb szybko odkleja się od ścianki pieca, spada i ginie w ogniu.

Armenia dopięła swego i lawasz został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Spotkało się to z oficjalnymi protestami ze strony Azerbejdżanu i Turcji. Kraje te uważają lawasz za swoją tradycyjną potrawę. Protest ten ma oczywiście podłoże polityczne. Chodzi o zadawniony konflikt Armenii z Azerbejdżanem i sojuszniczą względem niego Turcją.

W Armenii lawasz podawany jest do każdego posiłku. Zawija się w niego kawałki mięsa, ser i warzywa. Suchy chleb wkrusza się też do zup, przede wszystkim do haszu – jest to narodowa potrawa, gotowana przez całą noc na bazie nóżek wołowych lub wieprzowych. Podawana zimą, na śniadanie, obowiązkowo z dodatkiem kieliszka tutowki.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Wycieczka do Armenii.

3 Komentarze

  1. lawaszy to ormianski czips, tak prawdy, bardzo smaczny kuchnia,gril,xasz,plow,dolma, smaky super,szkoda daleko jestem.

  2. Niedawno kaukaskie klimaty (rzekomo kręcone w Gruzji a może to Armenia była) można było zobaczyć na „The Loneliest Planet”, mocno międzynarodowej produkcji, w sumie izraelskiej za niemieckie pieniądze. Góry, przepiękne, może kiedyś człowiek na własne oczy obejrzy te pogranicza gruzińsko-azersko-armeńsko-irańskie (i jeszcze Turcja i oddech Rosji).

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.